Rzuciłam wszystko i zaczęłam malować – moja historia.

Hej, hej!

Dzisiaj lekki i ( mam nadzieję ) przyjemny wpis. Podzielę się z Wami moją makijażową historią. Jak to się stało, że zaczęłam malować? Czy początki były trudne? Czy zamieniłabym swoją pracę na inną? Jesteście ciekawi? Zapraszam do czytania!

Dawno, dawno temu … oops! Nie ta bajka :) Początki to wcale nie była bajka, podjęłam najbardziej ryzykowną decyzję w moim życiu. Zamknęłam dobrze prosperujący biznes, którego miałam po dziurki w nosie a nawet wypływał mi uszami :D Przez 10 lat życia zajmowałam się stylizacją paznokci. W tym czasie wypracowałam dość dobrą pozycję na rynku, kalendarz uginał się od zajętych terminów a chętnych przybywało. Nie miałam czasu na „życie”. Wspominając te chwile zastanawiam się gdzie uciekły mi najlepsze lata. Teraz wiem, jak wiele mogłam zrobić, ale nigdy nie miałam czasu. Gdy czas był – najzwyczajniej nie miałam już siły, odpoczywałam. Jedyną rzeczą, którą zrobiłam dla siebie przez te wszystkie lata było ukończenie studiów. Opamiętałam się – powiedziałam STOP i postawiłam wszystko na jedną kartę.

Wsparcie bliskich dało mi możliwość samorozwoju i kopa do działania. Nie liczyły się pieniądze, przestałam odczuwać strach, chciałam realizować marzenia. Szybko zapisałam się na pierwszy kurs makijażu i… przepadłam. Wiedziałam, że tak widzę swoją przyszłość. Szkolenie za szkoleniem i doskonalenie warsztatu, tak wyglądał mój początek. Następnie dwie roczne szkoły, które pozwoliły mi rozszerzyć horyzonty. Przestałam myśleć „płasko” i stereotypowo. Sama odczuwam różnicę jaką daje mi pojęcie piękna. Kiedyś nie dostrzegałam piękna w takim stopniu, jak czuje je teraz. Zaryzykuję stwierdzenie, że powoli zaczynam wypracowywać własny styl i gust, osobistą wrażliwość choć wiem, że potrwa to jeszcze wiele lat.

Czy zamieniłabym moją pracę na inną?

Nigdy nie mów nigdy. Na ten moment czuję, że jestem tam gdzie chcę. Praca daje mi ogromne możliwości rozwoju osobistego. Spotykam na swojej drodze cudownych ludzi, od których wiele się uczę. Spotykam ludzi, którym to ja mogę podarować część mojego świata. Czy jest coś piękniejszego niż uśmiech zadowolenia klientki po spojrzeniu w lustro? 

Mam świadomość, że jeszcze wiele pracy przede mną. I wiecie co? Cieszę się. Cieszę się z nauki jaka płynie każdego dnia. Każdego dnia staram się czegoś nauczyć aby być lepszą. Lepszą dla siebie i dla Was :)

Dobra kończymy, bo zrobiło się sentymentalnie :D

Podsumowując – czuję wdzięczność, że mogę być w miejscu, w którym jestem. Życie dało mi cenny dar, teraz staram się go wykorzystać na 100%.

Mam nadzieję, że zaciekawiłam Was moją historią. Podzielcie się swoimi, chętnie je poznam :) W jakim punkcie życia teraz jesteście?

Buziaki K.

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *